• Wpisów:10
  • Średnio co: 167 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:51
  • Licznik odwiedzin:5 661 / 1838 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pewnego dnia podszedł do mnie, jak gdyby nigdy nic i zapytał czy mogę mu pożyczyć książkę.
Kolana się pode mną ugięły.
Mijaliśmy się bez słowa ponad miesiąc.
I tak nagle zaczęliśmy rozmawiać?
Na początku się ucieszyłam, ale zaraz potem przeszła refleksja:
,,Jesteś tu przy mnie tylko dlatego, że czegoś potrzebujesz"
Mimo wszystko dałam mu tą książkę
Zapytał mnie gdzie mam zajęcia za godzinę
Powiedziałam, że na samym dole, przy głównym wejściu
Intensywnie nad czymś myślał
Po chwili powiedział
OK. Ja dam radę, ty dasz radę. Widzimy się za godzinę.
I odszedł.

Do tej pory zastanawiam się o co mogło chodzić z tym ,,dawaniem rady". Czy perspektywa kolejnego spotkania była dla niego taka straszna? wymagająca poświęcenia?
Na to pytanie chyba nie ma właściwej odpowiedzi...

 

 
Ciężko tak z dnia na dzień zrezygnować z kogoś, kto znaczył dla mnie bardzo wiele. Ale jeszcze cięższe jest oszukiwanie się, że wszystko będzie tak jak dawniej.
Coś się skończyło, coś nowego się zacznie.
W dalszym ciągu mijamy się bez słowa, jednak widzę w twoich oczach coś, czego nie potrafię zrozumieć.
W poniedziałek mam urodziny.
Nawet nie łudzę się, że będziesz pamiętał.
Ale gdzieś tam w głębi serca mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży. Może właśnie w poniedziałek?

Dzisiaj zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy:
NIE MOGĘ BYĆ PRZYJACIÓŁKĄ DLA KOGOŚ, KTO NIE CHCE BYĆ PRZYJACIELEM DLA MNIE.
 

 
Nie rozmawiamy już prawie 2 tygodnie.
Mijamy się bez słowa, jakbyśmy byli dla siebie zupełnie obcy. Może jesteśmy...?
Nie wierzę, że to tak się skończy.
To nie może się tak skończyć.
Serce mi pękło kiedy zdałam sobie sprawę, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej.
Potrzebuję Cię bardziej niż kiedykolwiek.


 

 
Największym paradoksem jest to, że znasz mnie jak NIKT,
a uwierzyłbyś w najgorszą plotkę na mój temat.
 

 
Spotkaliśmy się.
Wszystko było tak jak myślałam.
Przytuliłeś mnie jak gdyby nigdy nic.
Potem zaczęliśmy rozmawiać o tym co się z Tobą działo.
Jak się okazało nic dobrego.
Do tej pory zastanawiam się DLACZEGO NIC mi nie powiedziałeś?
Przecież WIESZ, że ZAWSZE możesz ze mną porozmawiać, że ZAWSZE Ci pomogę.
Ale Ty wolałeś nic nie mówić, zupełnie jakbym dla Ciebie nie istniała.
Obiecałeś mi, ze podczas tego wyjazdu będziesz na siebie uważał.
Nie uważałeś, a ja aż do tego dnia nie wiedziałam, że coś Ci się stało.
Potem Cię bardzo potrzebowałam. Było ze mną źle. Ale Ciebie nie było. Zajęli się mną zupełnie obcy ludzie.
Ty tylko przyszedłeś i powiedziałeś, że w sumie teraz już nic nie możesz zrobić.
A obiecaliśmy sobie, że będziemy się nawzajem pilnować.
Zawiodłam się.
Znowu.
Najgorsze jest to, że ja zupełnie nie rozumiem co się między nami stało. Nie pokłóciliśmy się. Żadne sprawy nie zaszły za daleko.
Może ktoś Ci coś o mnie powiedział?
A ty we wszystko uwierzyłeś?
Jakbyś mnie zupełnie nie znał...
 

 
Ostatnio widzieliśmy się prawie dwa tygodnie temu. To miało być nasze przedostatnie spotkanie w tym roku. Wszystko było chyba w porządku. Rozmawialiśmy jak przyjaciele, którzy znają się od lat. Pożegnaliśmy się.
POTEM TY WYJECHAŁEŚ
Nasze ostatnie spotkanie w tym roku będzie jutro. Wiele się zmieniło od tamtego czasu, chociaż nie mieliśmy prawie żadnego kontaktu. Nie wiem co się z Tobą działo, ponieważ zbywałeś mnie na każdym kroku.
Jutro się zobaczymy. I pewnie będziemy rozmawiać jak gdyby nigdy nic. Ale ja będę pamiętać. O tych dwóch tygodniach, kiedy się o Ciebie martwiłam. Kiedy nie wiedziałam co się z Tobą dzieje. Chociaż pytałam.
Nie będę nawet udawać, że wszystko jest w porządku. Nie chcę, żeby ta relacja dalej wyglądała w ten sposób. Nie chcę się więcej martwić o kogoś, kto NIGDY nie martwił się o mnie
 

 
Zdałam sobie sprawę, że ty mnie nigdy nie potrzebowałeś. To ja potrzebowałam kogoś, kim mogę się zająć.
Kogoś komu mogę pomóc.
Kiedy twoje problemy się skończyły, ja też przestałam dla Ciebie istnieć.
Myślałam, że jestem kimś ważnym.
Ale chyba nigdy dla Ciebie nie istniałam...



 

 
Jak gdyby nigdy nic podszedł do mnie i zapytał jak się czuję. Chociaż czekałam na to od miesięcy nie wiedziałam co powiedzieć. Miałam w sobie tyle żalu, o tak wielu rzeczach chciałam z Nim porozmawiać. Ale powiedziałam tylko ,,Bardzo dobrze". Uśmiechnęliśmy się do siebie, a potem On zniknął za zakrętem.
 

 
Stałam w grupce z Nim, jego kolegami i byłą dziewczyną. Bał się, że nie da sobie z czymś rady. Przytuliłam go. Powiedziałam, że w Niego wierzę i że na pewno sobie poradzi. Uśmiechnął się szczerze, ale powiedział że to mu nie wystarczy. Spojrzałam Mu głęboko w oczy i dalej przytulając dałam mu najpiękniejszego buziaka w policzek. Tym razem się śmiał. I powiedział, że teraz dopiero mi wierzy.

 

 
Robiłam wszystko żeby się do Niego zbliżyć. Przekraczałam kolejne granice swojego strachu. Wszystko było na dobrej drodze, aż pojawiła się ona. W jednym momencie stałam się dla Niego nikim...
  • awatar Marzenia.....: Czasami może tak jest lepiej,może po prostu kiedyś tam okazało by się że to w cale nie było warte zachodu.Jak coś się stało to nie bez przyczyny.
  • awatar Tylko ciebie chcę <3: :(
  • awatar Sometimes it has to hurt ;3: Hey ;3 Świetny blog + zapraszam do mnie...miłoby mi było gdybyś coś skomentowała, oczywiście się odwzięcze. Z góry bardzo dziękuję i przepraszam za spam ^^ Miłego wieczorku ! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›